Poza czerwienią i bielą: co dalej z Arsenalem po kontuzji Saki?
Tamtego wieczoru na Allianz Arena Koszulki piłkarskie Arsenal wisiały równo w szatni gości – jednak piłkarz, który miał być liderem zespołu, już w dziewiątej minucie meczu padł na murawę bez Koszulki Domowe z rywalem. Bukayo Saka – angielski skrzydłowy, który dzięki swoim firmowym przyspieszeniom regularnie rozrywa defensywy rywali, atakując prawą flanką – musiał opuścić boisko. To wydarzenie położyło się cieniem na całym spotkaniu, które ostatecznie zakończyło się remisem 2:2. Taka bywa okrutna natura futbolu: w ciągu 90 minut potrafi przynieść dramatyczne wyrównanie, a jednocześnie już na samym początku odebrać drużynie najważniejszy element jej taktycznej układanki.
Absencja Saki to coś znacznie więcej niż tylko brak jednego nazwiska w składzie. Jest on fundamentem prawostronnej ofensywy Arsenalu – postacią, która przyciąga uwagę obrońców, zmuszając ich do przesuwania się w swoją stronę. Gdy go zabrakło, ciężar ataku musiał przenieść się na lewą flankę, a presja wywierana na prawym skrzydle po prostu wyparowała. To dodało pewności siebie rywalom, którzy mogli skierować większe siły do defensywy po swojej lewej stronie, spychając akcje Arsenalu do wąskiej, ślepej uliczki. I właśnie w tym tkwi odwieczny problem „Kanonierów”: brak odpowiedniej głębi składu w formacji ofensywnej. Saka zmagał się z urazami przez cały sezon; jeśli obecny problem wykluczy go z gry na dłużej, zagrozi to nie tylko dalszym losom drużyny w Lidze Mistrzów, ale także zdolności zespołu do znajdowania „indywidualnych rozwiązań” w niezwykle wymagających, wyrównanych meczach, które decydują o losach tytułu mistrzowskiego w Premier League.
Choć letnie nabytki – tacy jak Tzolis, świetnie prowadzący piłkę Eze czy wszechstronny Madueke – stanowią przydatne elementy układanki, nie są one jej fundamentem. Arsenalowi wciąż brakuje zawodnika na lewym skrzydle, który byłby w stanie powtórzyć to, co Saka daje po prawej stronie: być niezawodnym, eksplozywnym graczem, wokół którego można budować ofensywne akcje. Choć w piłkę nożną gra jedenastu zawodników, brak poszczególnych graczy może sprawić, że cały zespół zacznie odczuwać dotkliwy deficyt – jakby zabrakło w nim kluczowego elementu. Życzę Sace szybkiego powrotu do zdrowia. Jeśli chodzi o „czerwono-białych”, wierzę, że zdołają poradzić sobie z podwójnym wyzwaniem: kontuzjami oraz napiętym terminarzem. W końcu zespół z najwyższej półki to nie taki, w którym wszystko jest idealne, lecz taki, który potrafi funkcjonować i brnąć naprzód nawet wtedy, gdy pojawiają się w nim pęknięcia.





-280x280.jpg)





